Zmagania i walka z chorobą, która mocno utrudnia życie...
Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Piątkowo...

Oj długo mnie tu nie było... a wszystkiemu winny jest... URLOP :)

Ale wracam już do normalności... Generalnie co by tu opowiedzieć... Może od początku...

Tydzień temu przyjechał mój brat z dziewczyną i z Zuzią. W sobotę pojechaliśmy do pobliskiego, niemieckiego miasteczka Schwedt po zakupy. Jak to Polacy - proszki, płyny, inne o wiele lepsze produkty. I co się okazało? Że Niemcy mają chyba większy niż my problem z cukrem, bo asortyment bezcukrowych produktów slodyczowych mają ogromny. Więc nie omieszkałam i kupiłam trochę łakoci. Ceny? Ciut wyższe niż normalnych produktów, ale niższe niż te w Polsce. A to kilka ze wspomnianych produktów (było więcej, ale przez tydzień ciut podjadłam) :)

W niedzielę odpoczywaliśmy, oglądaliśmy mecze, byliśmy na grillu u mojego przyszłego męża bratowej. A w poniedziałek wielkie wydarzenie - wyjazd do Berlina :) Piękna sprawa. Na peronie każdego dworca DBBahn znajduje się automat biletowy. Ustawić można sobie język na polski i za 29€ kupujecie 1 bilet (tzw. Brandenburgia-Berlin-Ticket) umożliwiający poruszanie się wszelkiego rodzaju komunikacją po całym landzie Brandenburgii plus Berlin do 5 osób. Obejmuje to wszystko: s-bahn, u-bahn, tramwaje, autobusy... Wsio :) Nas była piątka, więc rewelacja. Podróż ze Schwedt do centrum Berlina zajmuje ok 1,5h. Przyjemnie, z klimatyzacją. Z HBF dostaliśmy się do Zoo, a stamtąd do ogromniastego sklepu PRIMARK :) Powiem szczerze, że jakbym miała 1000€ to wszystko bym tam wydała na ciuchy. A tak to ja wydałam dla siebie 40€, Janek 25€, dla Zuzi za 40€ kupiłam ciuszków. Mój brat i jego dziewczyna wydaj coś koło 200€... Także zakupki udane. Stamtąd wsiedliśmy w metro, dojechaliśmy do Dworca ZOO i złapaliśmy autobus 100. Pół godzinki jazdy piętruskiem i zobaczyliśmy najważniejsze punkty Berlina. Potem spacer od Alexander Platz do Aqua Domu (1mln L wody w akwarium robi wrażenie) i znów 100 do Bramy Brandenburskiej. Tam kilka fotek, kawusia w Starbucks, lody w Häagen-Dazs  i do domu :) Wyjazd cudowny, Berlin bardzo mi się podobał. Może nie ma w nim żadnych historyczno-architektonicznych piękności jak w Rzymie czy Paryżu, ale... komunikacja boska. Nigdy nie byłam w tym mieście a za pomocą jednej małej mapki objechaliśmy bezbłędnie najważniejsze miejsca. Gorąco polecam! Ja na pewno się znów tam wybiorę!!!

A to foto Brandenburgia-Berlin-Ticket :)

Wczoraj byłam na przymiarce sukni ślubnej u krawcowej :) Suknia dopina się bez problemów, czyli... objętościowo schudłam :) Na zdjęciach nada wyglądam niekorzystnie, ale to nic - pracuję nad sobą. Czuję się bardzo dobrze, nic mi nie dolega, nie mam zawrotów, nie mam nudności, nie jest mi sennie czy niedobrze. ogólnie leki działają i jest ok. A i Zuzia (która u mnie została na kilka dni) dba o moją sprawność fizyczną i codziennie rozgrywamy mecze na boisku do badmintona :) (kupione w Lidlu za 49zł). Dziś chyba jakieś rowerki, a w planach jest też wyjazd do Międzyzdrojów. We wtorek Zuzia jedzie do domu, a ja od czwartku do pracy.

Wspaniałego dnia!

piątek, 04 lipca 2014, monika_piw84
Jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga, opo­wiedz mu o twoich pla­nach na przyszłość.

Polecane wpisy

Komentarze
2017/12/20 14:21:02
trotuart.pl Ponadto, wszystko bez jakichkolwiek wyrzeczeń żywieniowych i szkoleniowych.